Reklama a propaganda (polityczna) okiem praktyka.

Rozmawiam ze znajomym i nagle w słuchawce słyszę słowa pochodzące z propagandy jednej z partii politycznych, którą widziałem wcześniej w mediach. Innym razem jestem na spotkaniu i znów ktoś powtarza słowa propagandy widziane w Internecie.  Czyli co moi znajomi nie potrafią informacji od propagandy, ulegają jej ba są jej piewcami? Niestety tak.

Zajmuję się zawodowo reklamą, ale nie bójcie się nie zamierzam was do niczego namawiać, ani nic reklamować czy sprzedawać. Spróbuje jedynie w prosty sposób wytłumaczyć jaka jest różnica między, reklamą, informacją i propagandą. Wszystko okiem praktyka.

Rzetelna reklam co to jest?

Pomińmy 3 strony definicji co to jest reklama i  jakie ma cele, rodzaje i itp. Skupmy się na najprostszej, jaką stosuję w praktyce – dobra reklama ma spowodować u odbiorcy zaufanie do sprzedawcy. Jak mam zaufanie mogę sporo. Aby to osiągnąć reklama musi być rzetelna i prawdziwa, tzn. nie może oszukiwać odbiorcy, ani w jednym calu. Musi mówić do niego  językiem korzyści – ale realnych i prawdziwych (sprawdzalnych) . Nie powinna porównywać się z innymi sprzedawcami i podkreślać jacy są źli, a my jacy dobrzy. Taka reklam jest dla mnie „białą” reklamą. Porównuję ją często do „białej” informacji – przekazu mającego przekazać czystą informację, bez jakichkolwiek komentarzy.

Gdzie zaczyna się propaganda?

Na drugim końcu w opozycji do takiej reklamy i informacji stoi „czarna” dla mnie propaganda. Propaganda to także informacja i reklama, ale nie musi być prawdziwa. Powinna być prawdopodobna, tzn. jakieś jej elementy powinny zawierać jakiś maleńki  w sumie nieistotny fragment, który odbiorca ma sprawdzić i uwierzyć w cały przekaz. Czasami może być całkowicie kłamliwa, wtedy jednak zgodnie z starym „gebelsowskim” twierdzeniem trzeba powtórzyć ją 1000 razy aby stała się prawdą. Celem propagandy także jest zdobycie twojego zaufania.

Przykład propagandy w reklamach usług.

Czy w reklamie produktów i usług stosuje się propagandę? Niestety często tak. Istnieją nawet całe branże funkcjonujące w oparciu o „szarą” reklamę, żeby nie powiedzieć „czarną”  propagandę. Przykład – reklama fotowoltaiki  w Polsce. Reklama ta obiecuje niezwykłe korzyści z zakupu instalacji, pomija jednak oczywiste widoczne gołym okiem fakty, że tak naprawdę tworzymy środek trwały , a korzyści z niego czerpie inny podmiot – państwowy zakład energetyczny, który łaskawie zmniejsza nam jakieś opłaty, ale tylko w takiej wysokości jak sam ustali w porozumieniu z nadzorującym go ministrem. W reklamie pomija się, że po naszej stronie jest amortyzacja urządzeń i ich naprawa, a poszczególne projekty mogą uzyskać rentowność tylko w przypadku niektórych konsumentów energii. Mimo to ludzie to kupują dlaczego? Sprzedawcy stosują tu 3 chwyty tuszujące propagandę:

  • obiecują korzyści w przyszłości,
  • pokazują kwotę tzw. „dofinansowania” o którą oczywiście wcześniej podnieśli cenę swoich usług,
  • oraz zachwalają „zieloną” stronę inwestycji odwołując się do modnego modelu ekologicznego.

Pytam znajomego który prawie rok temu zainstalował panele – jak wyniki ? – No wiesz odpowiada na razie to za krótki okres, ale już  mi się zmniejszyły opłaty, na pewno się zwróci.  Ok myślę sobie, wyparcie, błędu inwestycyjnego i zmieniam temat.

Zaraz rzucą się na mnie szefowie marketingu firm montujących urządzenia fotowoltaiczne, ale spokojnie nie czepiajcie się. Na waszej branży chciałem tylko pokazać przykład, że od reklamy do propagandy jest tylko jeden mały kroczek.

Wszystko o propagandzie politycznej.

Ale wróćmy do sedna  czyli do  propagandą polityczną.

Zacznijmy od celu powstania i funkcjonowania partii politycznej.  Najprostsza definicja partii brzmi:

„Partią polityczną nazywamy organizację, której celem jest zdobycie i utrzymanie władzy”.

Po co Partia zdobywa władzę? Tu możemy znaleźć szereg szczytnych celów, którymi kieruje się organizacja. Czym kierują się natomiast ludzie tworzący partię – przeważnie cele są bardziej przyziemne. Rzadko lub wcale się do nich przyznają, gdyż idą do partii po władze i pieniądze.

Od starożytności władza dawała prestiż i pieniądze. Zawsze w każdym ustroju politycznym i w każdych czasach się tak działo i dzieje się obecnie.

Prowadziłem kiedyś dyskusję na temat Władysława Zamojskiego i jego zasług dla przyznania  znacznej części Tatr Polsce. Zaatakował mnie jakiś malkontent -  twierdzeniem, że mógł się bawić w dobroczynność bo pewnie „ukradł pieniądze”.  Oburzyło mnie to znam historię tej wielkiej postaci i zacząłem tłumaczyć, że nie ukradł, ale odziedziczył po przodkach. Jego protoplaści jeszcze w XIV- XV w. dorobili się majątków w sumie na …. sprawowaniu władzy ( byli biskupami, starostami, wojewodami itp. )   Czy ukradli? Raczej nie, podatki oddawali królowi uczciwie.   Sprawowanie funkcji politycznej dawało jednak wtedy i teraz sporo możliwości. No i oczywiści podobnie jak teraz było lepiej wynagradzanie niż „zwykła” praca, a za „specjalne” usługi król „specjalnie” nagradzał.

Gdy założy się już partię polityczną trzeba zdobyć podobnie jak w reklamie zaufanie osób do których kieruje się przekaz, czyli wyborców.

Zaufanie możemy zdobyć biała reklamą, informacją lub propagandą. W sumie partia polityczna to taki sam produkt jak firma oferujące usługi. Jest kilka nowości (np. program partii) nie występujących gdzie indziej, ale różnice są raczej niewielkie. Zaufanie ludzi zdobywamy obietnicami,  i ich realizacją. Partie szybko się jednak orientują, że to nie wystarcza, ponieważ konkurencja zatrudniła zawodowców ze świata reklamy, którzy oprócz reklamy potrafią manipulować całymi grupami społecznym za pomocą sprytnej propagandy. Naszej Partii nie pozostaje nic innego jak robić to samo.

Rezultaty w mojej ocenie zaczynają być straszne. Do społeczeństwa po krótkim okresie uczciwej walki zaczyna lecieć ze wszystkich stron – ze wszystkich Partii jedynie czysta propaganda.

Żyjemy w świecie medialnym. Do XIX i  XX wiecznych gazet i kronik filmowych, doszła telewizja, radio, Internet,  a w nim media społecznościowe, portale, filmy, blogi, fora.

Trudno się w tym wszystkim połapać – zwłaszcza starszym osobom, przyzwyczajonym do czytania informacji w ich czasach, ale i młodszym nie nauczonym krytycznego myślenia.

Co jest więc propagandą i jak ja rozróżnić od informacji.

W starych  czasach  - stanu wojennego  o największym narzędziu do przekazywania propagandy czyli dzienniku telewizyjnym mówiło się, że składa się z 3 części. Prawdziwej – sportu, prawdopodobnej, prognozy pogody i całej reszty czyli propagandy. Niestety w chwili obecnej to twierdzenie może mieć zastosowanie także do innych mediów, żeby nie powiedzieć wszystkich zajmujących się propaganda polityczną.

Jeśli ktoś mówi Ci, że da Twojej teściowej dodatek do emerytury w wysokości 100 zł to znaczy, że  ktoś dokonał już segmentacji grup docelowych społeczeństwa. Zbadał, że w danej grupie w przeszłości najwięcej osób głosowało na daną partię. Dlatego warto tu cos dać. Potem poszukał grupy, która daje najmniejsze szanse poparcia w przyszłości i postanowił członkom tej grupy zabrać po 300 zł. Przekaz oczywiście cały czas mówi jakie to korzyści osiągniesz ( być może).

Druga strona, przeciwnicy tej partii także uprawiają propagandę, mniej wyrafinowaną – nie mogą nic rozdawać – nie są władzą,  próbują więc przedstawiać tych pierwszych w czarnych barwach (słynne *** to stan umysłu) czy wulgarnym moim zdaniem sloganem składającym się ośmiu gwiazdek przedzielonych spacją).

We wszystkich tych przypadkach jest to zgodnie z popularną definicją propagandy rozumianej  jako, celowe oddziaływanie na zbiorowości i jednostki zmierzające do pozyskania zwolenników i sojuszników, wpojenia pożądanych przekonań i wywołania określonych dążeń i zachowań. Zwykle celem jest upowszechnienie (narzucenie odbiorcom) trwałych postaw”.

Niestety inne partie także nie są wstanie oderwać się od tak powstałej narracji. W efekcie prawie cały przekaz polityczny w Polsce jest propagandą. Co nam zatem pozostaje?

Przede wszystkim nie ulegać propagandzie i nie przyjmować jej twierdzeń jako swoje. Przekaz poszczególnych partii oceniać krytycznie i wybierać z niego faktyczne działania,  dobre dla mnie, ale też  i społeczeństwa.  ( Ale nie dla Państwa – bo niestety współczesne Państwa to nie społeczeństwo – ale o tym już chyba w innym artykule)

Wybieram i oceniam:

Jeśli ktoś podwyższa emerytury zmuszając ludzi prawem, a nie zachęta do dłuższej pracy bo chce ratować typową piramidę finansową pt. ZUS opartą na XIX wiecznym modelu dzietności -  traci moje zaufanie.

Jeśli ktoś podwyższ VAT na chwilę o jeden procent, a wszyscy wiedzą że na zawsze,  zwiększając podatki – traci moje zaufanie.

Jeśli ktoś wprowadza „na chwilę” podatek od moich oszczędności (tzw. Belki) – traci moje zaufanie.

Jeśli ktoś podwyższa mi podatek o 9 % nie pozwalając odliczyć innego podatku – składki zdrowotnej, traci moje zaufanie.

Jeśli ktoś podwyższa podatek tzw.  składkę zdrowotną z 7,75 % do 9% i mimo większych pieniędzy nadal nie potrafi zorganizować w sposób cywilizowany PODSTAWOWEJ opieki medycznej, traci moje zaufanie.

Jeśli ktoś traktuje firmy SKARBU PAŃSTWA jako synekury należące się za zwycięstwo w wyborach i obsadza ich kierownictwo nie na zasadzie kompetencji menadżerskich lecz znajomości – traci moje zaufanie.

Wszystko to są oczywiście tylko przykładowe  oceny, ale jak pokazuje historia istotne, gdyż poszczególne partie po dokonaniu takich właśnie działań traciły władzę.

Wyszukując istotne treści, analizując je, cała resztę traktuję jak wiadomości DTV w stanie wojennym. Zyskuje na tym nasze zdrowie psychiczne, ale nie tylko.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry